Blog GIS Support


Rola Administratora GIS.Box w Systemie

Przeważnie w firmach, które wykorzystują GIS istnieje taka postać jak “GISowiec”, czyli specjalista/technik/inżynier, który najlepiej zna się na danych przestrzennych i do którego spływają wszelkie zadania związane z:

  • przygotowywaniem map/raportów z mapą
  • przygotowywaniem zestawień (np. działek, przez które przychodzi inwestycja)
  • itp, itd.

Problem

Wszelkie, nawet najprostsze procesy w firmie, muszą w jakiś sposób zahaczyć o “GISowca”, który produkuje setki mapek, fruwających po firmie w postaci e-maili, albo prezentacji. Z punktu widzenia organizacji ma to wiele minusów:

  1. kosztuje to mnóstwo czasu: wydłuża się czas podjęcia decyzji w oparciu o dane
  2. nawet chwilowa nieobecność “GISowca” powoduje, że firma “ślepnie”, albo działa na starych danych
  3. ambitni GISowcy się frustrują powtarzalnością zajęć i odchodzą
  4. inni “betonują” swoją pozycję w firmie i stają się “nieusuwalni”, bo w ostateczności taki GISowiec staje się single point of failure.

Rozwiązanie

Podczas analiz przed naszymi wdrożeniami proponujemy, żeby “GISowiec” stał się “Administratorem GIS.Box”. Co to oznacza w praktyce?

Po wdrożeniu GIS.Box, do głównych zadań Administratora GIS.Box należy czuwanie nad poprawnością działania Systemu (aktualność danych, archiwizowanie pracy zgodnie z procedurami). Zamiast wykonywać powtarzalne i nużące czynności, zyskuje on niedostępne wcześniej możliwości:

  1. nadawania uprawnień dostępu do systemu
  2. wgrywania lub tworzenia danych dla innych użytkowników
  3. przygotowywaniem projektów dla użytkowników
  4. konfiguracją narzędzi
  5. w ostateczności, szkoleniem użytkowników z wykorzystania GIS.Box.

“GISowiec” może skupić się na rozwiązywaniu problemów trudnych i beznadziejnych 🙂

Gdzie jest korzyść?

Dzięki tej zmianie, firma zyskuje kolosalną oszczędność czasu. Szkolenie z obsługi GIS.Box przez Użytkownika trwa ok 2h (użytkownik nie musi nic wiedzieć o układach współrzędnych, formatach danych, źródła danych itp, itd). W przypadku wątpliwości może zwrócić się do Administratora. Na czym oszczędzany jest czas?:

  1. każdy w firmie będzie wiedział jak policzyć odległość działki do najbliższego Głównego Punktu Zasilania i zrobi to w 20 sekund.
  2. osoby z odpowiednimi uprawnieniami (np. pracownicy Biura Obsługi Klienta) będą miały dostęp do umów i odczytów po kliknięciu w wybrany punkt adresowy.
  3. management będzie miał dostęp do raportów w czasie rzeczywistym.

Dodatkowo

  1. GIS.Box stanie się firmowym “data hubem” gotowym do integracji z innymi systemami IT.
Koncepcja zastosowania GIS.Box w firmie

O co chodzi z tym GIS.Boxem?

W wielu firmach istnieje problem w temacie “dostępu i obiegu danych”. W każdej branży wygląda to nieco inaczej, ale zawsze występuje Czterech Jeźdźców Apokalipsy:

  1. Wysyłka plików źródłowych e-mailem (i gubienie ich części, występowanie wielu wersji tych samych danych)
  2. Generowanie raportów/map do PDF (+ wysyłka e-mailem)
  3. GISowiec. “Mamy GISowca i on nam robi mapy” (a są w firmie “powerpointowcy” co robią prezentacje i “excelowcy”, który robią tabelki?)
  4. Dane przestrzenne w arkuszach kalkulacyjnych

Oczywiście nie dotyczy to tylko danych przestrzennych:

  1. działy sprzedaży zmagają się z brakiem spójnej informacji o klientach (pojedyncze e-maile, notatki przetrzymywane w głowach handlowców) i trwających procesach sprzedaży. Dlatego wdrażają systemy CRM (Client Relation Management)
  2. działy finansowe walczą z setkami arkuszy excela z planami, budżetami, wydatkami. Dlatego wdrażają systemy ERP (Enterprise Resource Planning) lub BI (Business Intelligence)
  3. zarządy generują potrzebę tworzenia raportów, bo bałagan jest taki, że nic nie widać. Tu też pomagają systemy klasy BI (Business Intelligence)

W firmach, których praca z mapami jest istotna (lub mówiąc inaczej: procesy w firmie wymagają wiedzy wynikającej z dostępu do map/danych przestrzennych):

również potrzebny jest system, który pozwoli menadżerom zorganizować prawidłowe procesy związane z dostępem do danych. System GIS.

Co to jest System GIS?

Czy wystarczy sam QGIS?

Nie. Bo QGIS to odpowiednik excela z poprzednich przykładów?

Czy wystarczy dostęp do geoportali publicznych?

Nie. Bo to odpowiedniki statycznych raportów z poprzednich przykładów.

Więc co jest potrzebne?

  1. Tak jak procesy w dziale sprzedaży budowane są w oparciu o systemy CRM (handlowcy dodają klientów, notatki ze spotkań, dodają przypomnienia o kolejnych spotkaniach, a kierownicy budują, analizują i modyfikują lejki sprzedażowe, a zarząd ma dostęp do podsumowań sprzedaży w podziale na kategorie produktów, handlowców itp itd.)
  2. Tak jak działy finansowe są budowane w oparciu o ERP (faktury wystawiane są w narzędziu w oparciu o jednolite standardy, amortyzacja jest monitorowana, raporty sprzedaży generują się automatycznie).

Tak procesy wymagające dostępu do wiedzy wynikających z danych przestrzennych powinny być budowane o Systemy klasy GIS:

  • odpowiednie osoby zarządzają danymi (wprowadzanie nowych przyłączy wodociągowych, dodawanie informacji o przeanalizowanych działkach, edycja statusu inwestycji)
  • inne osoby wykorzystują te dane (planowanie inwestycji, pobieranie odpowiednich materiałów do usunięcia awarii w sieci, zaplanowanie podejścia kablowego od najbliższego punktu zasilania)
  • jeszcze inne monitorują i podejmują decyzje strategiczne (rozpoczęcie danej inwestycji, prewencyjny remont przewodów, które – co wynika z raportu awaryjności – pękają po 30 latach od instalacji).

I tu właśnie pojawia się GIS.Box. Jest to System, który pozwala na budowanie tych procesów, których w oparciu o QGIS i geoportale nie da się zaprojektować.

Mamy to doskonale przećwiczone np. na bankach ziemi (czytaj więcej) , do których inne osoby dodają dane, inne oceniają, inne podejmują decyzje. na każdym z tych etapów pojawiają się powiadomienia i raporty. Finalnie z wykorzystaniem narzędzia typu GIS.Box możemy modelować procesy, w których wiele (często nie znających się) osób może pracować na tym samym zestawie danych.

 

 

 

 

 

Na czym polega wdrożenie GIS.Box?

Samo oprogramowanie nie rozwiąże żadnego problemu.

Prawdziwa wartość pojawia się w momencie, jeśli połączy się ludzi, dane, wiedzę w procesy, które są wspierane oprogramowaniem.

I to właśnie nazywamy wdrożeniem.

Konkretny przykład

Firma, w której ok 20 osób analizowało lokalizację pod inwestycje. Wszyscy pracowali w QGIS, mocno wykorzystując Wtyczkę GIS Support. Proces wyglądał następująco:

  • z najróżniejszych źródeł do analityków docierały informacje o potencjalnych działkach (od partnerów, od właścicieli, z portali ogłoszeniowych itp.)
  • każdy w swoim obszarze analizował działki (w podobny, ale nie jednolity sposób. ktoś ręcznie, ktoś skryptami)
  • jeżeli lokalizacja była “rokująca” to generowany był raport w PDF, który był wysyłany e-mailem do osoby mającej podjąć decyzję.

To wszystko trwało wieki. Wąskim gardłem były osoby odpowiedzialne za ocenę, ponieważ zadawali sporo dodatkowych pytań (a sprawdź jeszcze tereny zalewowe, a czy działka obok jest do kupienia, itd.). Wtedy proces zaczynał się na nowo…

Firma kupiła dostęp do GIS.Box (bez wdrożenia) i…

…odwzorowała swój obecny schemat działania. Każdy miał swoją warstwę i zamiast generować PDF w QGIS, robili to w GIS.Box. Mały profit.

Misja ratunkowa

W ramach “misji ratunkowej”, przyjrzeliśmy się jak firma działa. Zmapowaliśmy ten proces i wprowadziliśmy poprawki:

  1. Każdy “landhunter” nie pracował na swojej warstwie, tylko została stworzona jedna warstwa z podziałem uprawnień (każdy miał pod sobą konkretne powiaty).
  2. Nie było żadnego generowania PDF, tylko operowanie na statusach. Menadżer dostawał e-mail za każdym razem jak ktoś oznaczył działkę do akceptacji. W karcie obiektu miał wszystkie dane jakich potrzebował do podjęcia decyzji. Decyzja to też była… zmiana statusu, zgodnie z workflow.
  3. Menadżer został przeszkolony z GIS.Box (2h), więc dowiedział się jak włączyć/wyłączyć dodatkową warstwy, dzięki czemu do zera zostały wyeliminowane generujące chaos dodatkowe prośby.

 

Cały proces trwał równo 56h (informacja z faktury)

Wynik? Korzyść?

  1. Ograniczenie do zera wysyłki e-maili (innych niż automatyczne)
  2. Kilkukrotne przyspieszenie całego procesu dla pojedynczej lokalizacji
  3. Możliwość automatycznego monitorowania ścieżki decyzyjnej
  4. Możliwość monitorowania liczby pozyskanych działek.

Co więcej?

Już w trakcie tego wdrożenia, sami uczestnicy tego procesu zaczęli zauważać kolejne, które można usprawnić z wykorzystaniem GIS.Box. Będą realizowane samodzielnie, bądź razem z GIS Support. Zobaczymy!

 

Jaka jest różnica między QGIS i GIS.Box?

QGIS to doskonałe narzędzie desktopowe. Można go porównać do Worda lub Excela, w którym użytkownik edytuje pliki (lokalnie lub zapisane na dysku sieciowym)

GIS.Box to aplikacja instalowana na serwerze, która integruje się z QGIS. Odnosząc się do poprzedniego porównania, GIS.Box to Office365, dzięki któremu możliwa jest edycja dokumentów on-line, przez przeglądarkę, a także w oprogramowaniu desktop.

Wykorzystując GIS.Box zyskujesz:

  • możliwość decudowania o uprawnieniach dostępu do danych
  • dostęp do danych z każdego miejsca
  • dostęp dla osób bez specjalistycznej wiedzy GIS.
Wybory 2001- mapy

Emocje związane z wyborami nie opadają, bo wedle niektórych “wszystko jest jeszcze możliwe”, ale już można zająć się mapami.

Możemy cofnąć się w czasie do 2001 roku, do wyborów w których triumfował SLD zdobywając 216 mandatów. Co tu dużo mówić: Tu też #widaćzabory. To na nawet 3, bo wyraźnie odcina się prawicowa Galicja.

Mapy pochodzą z Atlasu Rzeczpospolitej Polskiej. To taki Geoportal.gov.pl i portal.geo.stat.gov.pl w wersji offline, przedinternetowej.

Mapa “Polityczne zróżnicowanie Polski w wyborach parlamentarnych 2001”

Link do zdjęcia w wyższej jakości (kliknij prawym i otwórz w nowej karcie, żeby zobaczyć pełną jakość)

Zestaw map Wybory Parlamentarne 23 września 2001

Link do zdjęcia w wyższej jakości (kliknij prawym i otwórz w nowej karcie, żeby zobaczyć pełną jakość)

Automatyczne raporty w GIS.Box

GIS.Box oszczędza czas. A – jak wiadomo – czas to pieniądz.

Ile u Was w firmie trwa zrobienie podstawowego raportu nt. lokalizacji (punktu usługowego, działki ewidencyjnej) i ile osób, z jakimi umiejętnościami musi być w ten proces zaangażowanych?

Weźmy bardzo prosty przykład:

potrzebuję informacji o odległości od najbliższego głównego punktu zasilania, nazwy tego punktu oraz odległości od najbliższego parku narodowego wraz z nazwą dla wybranych kilku działek ewidencyjnych.

W GIS.Box to kilka sekund i wykona to każdy – nawet jeśli wcześniej nie słyszał o GIS, to 30 minut szkolenia wystarczy, żeby uzyskiwać podstawowe informacje.

Co widzimy na filmie?

  1. wyszukujemy w zadanej okolicy działki między 20 a 300 ha, które nie są zalesione, nie należą do KOWR i AMW i nie są objęte Parkiem Narodowym, Krajobrazowym, ani Naturą 2000.
  2. działki, które wydają się interesujące dodajemy do firmowej bazy danych (warstwa Landhunting). Atrybuty takie jak powierzchnia, identyfikatory i numery działek dodają się automagicznie.
  3. W tabeli Raport PN + GPZ znajduje się gotowy raport dla tych działek z wybranymi atrybutami. Do eksportu lub dalszych analiz.

 

Dane z ksiąg wieczystych są w Polsce publicznie dostępne!

Dane z ksiąg wieczystych w Polsce są publicznie dostępne. Każdy, w dowolnej chwili, nie ruszając się z fotela, może sprawdzić kto jest właścicielem każdej działki*

*nielegalnie, płacąc przestępcom.

Ten temat to czarna dziura polskiej cyfryzacji

Ale od początku.
Polska jest czołowym krajem w Europie w temacie cyfryzacji usług publicznych. I bardzo dobrze. Ma to oczywiście swoje blaski (uwielbiam załatwiać sprawy przez e-puap), ale oczywiście też cienie (a to minister ma dostęp do recept, a to error 500 po wejściu na jakąś stronę w domenie gov.pl, a to w ubiegłym tygodniu musiałem jechać do skarbówki z załącznikiem, bo dokument można złożyć on line, ale bez załączników….). Ot, choroby wieku dziecięcego.

Natomiast sprawa z księgami wieczystymi to dramat z przestępcami w tle.

O co chodzi?
Temat dostępu do informacji o władaniu działkami ewidencyjnymi wszędzie jest delikatny. No bo jak to? KAŻDY może sprawdzić jaki mam majątek? No tak: w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Czechach, Estonii, Słowenii i pewnie kilku innych krajach sprawę rozwiązano prosto: upubliniono te informacje. I co? Krowy dalej dają mleko, kury się niosą, a dodatkowo:

– projektowanie infrastruktury (od zwykłych linii światłowodowych, po Koleje Dużych Prędkości ) jest tańsze i obarczone mniejszym błędem.
– dziesiątki procedur administracyjnych jest szybszych
– globalne oszczędności dla gospodarki są ewidentne

A u nas?
U nas w zasadzie działa to tak samo, z tym, że za informację o numerze KW “wszyscy” płacą przestępcom.

Jak to działa?

Chcąc poznać właściciela wybranej działki:
1) Na geoportal.gov.pl sprawdzamy numer/identyfikator działki.
2) idziemy na “seszelski portal”, płacimy kilkanaście złotych złodziejom, poznajemy numer KW.
3) znów oficjalnie idziemy na ekw.ms.gov.pl i pobieramy całą KW.

Gotowe. Profit. Dla przestępców.

Ale zaraz zaraz. Skąd na Seszelach znają wszystkie numery ksiąg wieczystych? Odpowiem klasykiem: nie wiem, choć się domyślam.
To jeden z cieni cyfryzacji: dane wyciekają (lub pewniej: “są wyciekane”).

Ale, ale! Tak nie można! Na pewno nasze państwo coś z tym robi!

Tak robi. Kilka lat temu Główny Geodeta Kraju Waldemar Izdebski, za “panowania” którego Główny Urząd Geodezji i Kartografii mnóstwo danych uwolnił (geometrie działek z EGiB, ortofotomapy, BDOT10k, PRG i wiele innych), opublikował numery KW na geoportal.gov.pl. I co? I już nie jest Głównym Geodetą Kraju.

Dane z Geoportalu zniknęły, a na Seszele nadal płyną pieniądze. Temat batalii GUGiK z PUODO jest dobrze opisany na blogu Waldemara Izdebskiego… Każdy może wyrobić sobie opinię.

Dlaczego o tym piszę?
Bo ostatnio temat został podjęty przez serwis prawo.pl a zanim inne portale branżowe.

Czy liczę, że coś się zmieni?
No zobaczymy…

Na obrazku: miejsce, na numer księgi w usługach geoportal.gov.pl nadal jest…

 

Nowe narzędzie GIS.Box: Powierzchnia użytkowa.

Cały czas współpracujemy z naszymi klientami optymalizując procesy z wykorzystaniem GIS. Najnowszym owocem tej współpracy jest nowe narzędzie, które niedługo trafi do GIS.Box: Powierzchnia użytkowa.

 

Jest to narzędzie, które pozwala przyspieszyć proces oceny działki (lub grupy działek) pod budowę farmy fotowoltaicznej i polega na szybkim obliczeniu powierzchni pod zabudowę na podstawie ograniczeń (np ciek wodny, linie elektroenergetyczne, samotne drzewa). Wystarczy wybrać działki, wskazać, które dane mają być wzięte pod uwagę podczas obliczenia powierzchni i kliknąć “Oblicz”. Tak, jak na poniższym GIFie

 

Główną korzyścią związaną z zastosowania narzędzia Powierzchnia użytkowa jest oszczędność czasu, ponieważ analiza działki może być wykonana w mniej niż minutę przez osobę po bardzo podstawowym szkoleniu. Proces nie musi angażować “gisowca”, który w specjalistycznym oprogramowaniu policzy bufory, zrobi wycięcie i obliczenie powierzchni.

 

Szczegółowe działanie opisane jest w dokumentacji

GIS.Box dla użytkowników QGIS

Najnowsza wersja Wtyczki GIS Support zostanie wzbogacona o narzędzia integrujące Wtyczkę z GIS.Box – narzędziem, dzięki któremu rozwiniesz swój GIS o komponent dostępny przez przeglądarkę.

Zobacz film: Pierwsze kroki w GIS.Box

Po co? Dlaczego?

QGIS jest fantastycznym oprogramowaniem dla profesjonalistów, którzy pozyskują, przerabiają dane i dostarczają organizacji informacje i wiedzę (Sytuacja 1 z rysunku niżej) Wraz z przyrostem wykorzystywania GIS w organizacji, pojawiają się zagadnienia którym sam QGIS nie da rady. Jest to przede wszystkim, praca w wiele osób. Każdy (no, może prawie każdy) GISowiec chce, żeby współpracownicy mieli dostęp do przygotowanych przez niego danych w prosty i wygodny sposób.

Wtedy GISowcy poszukują rozwiązań. Na początek

  • wykorzystywanie geopaczek na dysku sieciowym
  • zainstalowanie PostgreSQL + PostGIS i wrzucenie tam projektów QGIS (Sytuacja 2 z poniższego rysunku)

To są dobre pomysły, ale mają jedną wadę: bardzo trudno namówić nie-GISowców na korzystanie z QGIS. W celu podejrzenia mapy z siecią i klientami, pracownik BOK, członek zarządu lub handlowiec musi otwierać program z dziesiątkami przycisków, łączyć się z bazą danych, być przygotowanym na jakieś problemy z układami współrzędnych… To bardzo rzadko działa dobrze. Ludzie po prostu się boją. I nic w tym dziwnego.

Naturalnie pojawiają się pomysły związane z przygotowaniem dla tych użytkowników rozwiązania dostępnego przez przeglądarkę. I wtedy GISowcy znajdują:

OK, jeśli GISowiec ma wiedzę administratorko – programistyczną, to to zadziała. Niestety na krótką metę, bo wymagania związane z utrzymaniem danych, skargami na szybkość działania będą tylko rosły.

Dodatkowo mogą wyniknąć zagadnienia związane z:

  • załącznikami do obiektów: to zawsze był problem GIS,
  • uprawnieniami: nie chcemy, żeby każdy miał dostęp do wszystkiego i to w trybie edycji
  • historia zmian – kto i kiedy zmieniał kontakt do tego klienta?
  • i największa zmora: lokalne kopie plików – nie da się zapanować nad tym, żeby użytkownicy nie robili lokalnych kopii i pracowali na nieaktualnych danych.

Brzmi znajomo?

Jak GIS.Box może pomóc?

Szybko i bardzo. Technicznie GIS.Box to aplikacja zainstalowana na serwerze z dostępem przez przeglądarkę www. Tam trzymane są dane, konta użytkowników wraz z ich uprawnieniami oraz tam znajdują się łatwe w obsłudze narzędzia użytkowników i administratorów. Do tych danych można się dostać z QGIS poprzez Wtyczkę. Wszystko jest proste w konfiguracji i przyjemnym dla oka layoucie.

Podsumowując, z GIS.Box możemy otrzymać sytuację 3 z poniższego rysunku:

  1. Dane i konta użytkowników są w GIS.Box
  2. Profesjonaliści GIS łączą się z z QGIS do GIS.Box przez wtyczkę
  3. Pozostali użytkownicy łączą się przez przeglądarkę
  4. Wszyscy pracują na tych samych danych. Mogą edytować w przeglądarce i QGIS.
  5. Administrator GIS.Box za pomocą narzędzi w Panelu Administracyjnym zarządza uprawnieniami

 

 

 

Migrację z prostego rozwiązania (Sytuacja 1), do rozwiązania opartego na GIS.Box (Sytuacja 3) prezentuje poniższy film.

 

Korzyści wynikające z wykorzystania GIS.Box:

  1. Skalowalność – nadanie dostępu do GIS dla kolejnej osoby w organizacji to 2h i 1 min. Minuta na założenie konta, a dwie godziny to czas potrzebny na podstawowe szkolenie
  2. Kontrola nad aktualnością danych
  3. Dostęp do danych dla szerokiego grona użytkowników przez aplikację Web
  4. Uproszczenie GIS: poprzez zastosowanie funkcjonalności jak zdjęcia profilowe lub kolorowe słowniki, możliwe jest stworzenia narzędzia bardzo przyjaznego dla użytkowników
  5. Bezpieczeństwo: możliwość wykonywania backupów, historia zmian, uprawnienia dostępu do danych. To są możliwości, które wpływają na bezpieczeństwo przechowywanych danych.

 

Już teraz możesz przetestować jak to działa. Wtyczką, którą masz u siebie w QGIS możesz połączyć się do demonstracyjnej wersji GIS.Box i pobrać stamtąd dane. Chcesz to przetestować u siebie? Zapraszamy do kontaktu!

 

 

 

Tagi:
Fabian szuka terenów pod inwestycje w OZE

W poniższej opowieści, wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe 🙂

Poznaj więcej opowieści o Fabianie, który rozwiązuje problemy korzystając z GIS.Box

_____________________________

 

Firma Fabiana – doradcy na rynku nieruchomości – postanowiła uczestniczyć w transformacji energetycznej. I zarobić na niej.

Transformacja energetyczna dzieje się teraz. Jednym z jej efektów, który widzimy na co dzień, są farmy fotowoltaiczne, które pojawiają się jak grzyby po deszczu. Widać je z okien pociągów, samochodów. Oczywiście sama budowa farmy i produkcja zielonej energii jest ostatnim elementem całego procesu inwestycyjnego, który polega na:

  1. znalezieniu odpowiedniego terenu,
  2. podpisanie umowy z właścicielami,
  3. zdobycie masy pozwoleń (w tym warunków przyłączeniowych)
  4. samej budowie
  5. eksploatacji farmy

Najważniejszym, a nie wspomnianym, elementem tego procesu jest oczywiście model finansowy całego przedsięwzięcia, bo transformacja, transformacją, ale to musi się opłacać. Każda firma, ma inne podejście: jedni szukają terenów pod duże inwestycje, inni pod mniejsze, jednak na koniec dnia w Excelu finansisty zawsze musi być na zielono.

To, czy arkusz finansisty jest “na zielono” i czy ostatecznie daje “zielone światło” na inwestycje zależy od mnóstwa czynników, które w dużej części zależą od sytuacji w terenie, na mapie. Na mapie nie znajdziemy informacji o cenach energii w perspektywie dekady, ani o cenach i czasie dostawy paneli, ale znajdziemy mnóstwo danych, które wpłyną na opłacalności inwestycji. Przede wszystkim:

  1. Czy w danym miejscu w ogóle mogę coś budować? (formy ochrony przyrody, plany miejscowe)
  2. Gdzie jest najbliższy punkt, w którym mogę “wpiąć się” do sieci
  3. Co to jest za grunt? Jaka jest jego klasa (czyt: jakie będą koszty odrolnienia?)
  4. Jaki będzie koszt budowy infrastruktury (np. kabli)
  5. itd.

 

Dobre początki

Zarząd korporacji zdecydował, że poszukiwaniem terenów zajmie się nowa jednostka – startup, którego celem głównym ma być wyszukiwanie terenów pod inwestycję (screenieng), rezerwacja gruntów oraz zdobywanie pozwoleń (permitting). Teren gotowy pod budowę farmy, miał być dalej sprzedawany międzynarodowym inwestorom, wyspecjalizowanym w realizacji inwestycji i eksploatacji farmy.

Zadanie wydawało się dość proste:

  1. CEO startupu został John: finansista z Londynu, partner w korporacji Fabiana. To on miał czuwać nad tym, żeby plan (i wynik!) finansowy się zgadzał. Poza tym miał duże doświadczenie w aspektach finansowych i prawnych inwestycji z OZE oraz miał dostęp do inwestorów z londyńskiego City.
  2. Z polskiego oddziału korporacji, do startupu przeszła Magda i Karolina, które miały zorganizować zespoły (zatrudnić młodych ludzi, którzy nie boją się pracy w terenie, z ludźmi z którymi będą musieli dużo negocjować).
  3. Zadaniem zespołów było wyszukiwanie terenów, nawiązywanie relacji z właścicielami i podpisywanie umów. Każdy z zespołów liczył 10 osób.

Po hucznym otwarciu, zaczęła się codzienność. Zadanie wydawało się w istocie dość proste: “idźcie, szukajcie, dostarczajcie świetne tereny!” Zespoły cały czas siedziały z nosem w komputerach, czasem ktoś wyjeżdżał na drugi koniec Polski w delegację, powstawało dużo arkuszy kalkulacyjnych. ktoś ciągle komuś przesyłał pliki PDF w formatkami potencjalnych terenów. Zarządzanie operacyjne zostało powierzone kierownikom zespołów. John raz na miesiąc doglądał startupu na spotkaniu z Magdą i Karoliną.

 

Prezentacja

Po dwóch kwartałach, sponsor startupu, czyli zarząd korporacji Fabiana, przy okazji spotkania zespołów z Europy Centralnej poprosił o prezentację, raport z działania startupu. Prezentować miała Karolina. Fabian nie był szczególnie zainteresowany, ale ostatecznie był na sali podczas prezentacji.

 

Nie poszło dobrze…

 

Karolina pokazała mapę Polski z kilkoma kropkami, potencjalnymi lokalizacjami, na następnych slajdach było dużo screenów z geoportal.gov.pl z liniami rysowanymi w Corelu, jakieś tabelki, jakieś zestawienia. Nie udało się zrobić wrażenia sukcesu. Co gorsza, zaczęły się pytania:

  1. ile hektarów terenu zostało sumarycznie “podpisane” w całej Polsce?
  2. ktoś zapytał, że potencjalna inwestycja w Luboniu leży bardzo blisko rzeki i czy nie są to przypadkiem tereny zalewowe?
  3. ktoś inny próbował się dopytać, które działki zostały przeanalizowane w okolicy GPZ, który ponoć ma być modernizowany i są szanse na dostępne moce.
  4. na pytania ogólne, o tereny zarezerwowane przez konkurencję, o farmy w budowie oraz o możliwości wykorzystania terenów nie pod PV tylko pod energetykę wiatrową, Karolina nawet nie wiedziała jak odpowiedzieć.

Pozostało wrażenie chaosu. Dodatkowo John, który znał wyniki finansowe, nie miał powodów do zadowolenia:

  1. bardzo duże wydatki na pracowników
  2. ekstremalnie duże wydatki na samochody, paliwo i hotele itp.

Efektem półrocznej pracy okazało się kilka arkuszy w Excelu i kilkaset plików PDF, zawierające trochę danych…

Audyt

 

Fabian już w połowie prezentacji domyślał się, co jest źródłem problemów. Wiedział jak pomóc. Po prezentacji podszedł do Johna i zaproponował swoją pomoc w zmianie funkcjonowania startupu. Wiedział, że to jest miejsce, w którym GIS wniesie dużą wartość.

Na początek, chciał poznać całą historię. Zebrał więc jak największą liczbę osób zaangażowanych w startup na spotkanie/warsztaty:

Zadawał im proste pytania:

  1. Jak szukacie tych działek?
  2. Na podstawie jakich danych?
  3. Jak archiwizujecie wyniki swojej pracy?
  4. Jak wygląda obieg informacji?

To, czego się dowiedział nie zaskoczyło go wcale:

  • Zespół miał bardzo różny backgroud (od budowlańców, po historyków sztuki)
  • Zespól nie miał wystandaryzowanych narzędzi. Część pracowała na geoportal.gov.pl, część znała QGIS, obieg danych odbywał się prawie wyłącznie e-mailiowo.
  • Dane o liniach energetycznych, głównych punktach zasilania zostały kiedyś od kogoś kupione. W zasadzie nikt nie pamiętał kiedy i od kogo.
  • Zespoły podzieliły się terytorialnie i każdy mniej więcej wiedział co się dzieje w jego gminie/powiecie, ale w przypadku rotacji pracownika, cała wiedza znikała razem z nim…
  • Dane przestrzenne były weryfikowane na geoportal.gov.pl, geoportalach lokalnych lub innych geoserwisach. Wiedzy o pochodzeniu i jakości danych, prawie nie było.

Podsumowując: nic nowego. To się dzieje w wielu miejscach. Jak rozwiązać to zagadnienie?

 

Plan, czyli jak to naprawić?

Przede wszystkim Fabian zrobił warsztaty z Magdą i Karoliną oraz Johnem. Celem warsztatów było zaprojektowanie zmiany.

  1. Wspólnie określili cel główny działania. Celem zostało: zwiększenie banku ziemi (terenów zarezerwowanych u właścicieli pod przyszłe inwestycje) i ograniczenie kosztów pozyskiwania terenów o połowę. Od tej pory każde działanie musiało przejść weryfikację, czy zbliża ich do osiągnięcia celu.
  2. Kolejnym krokiem była prezentacja dotychczasowych dokonań Fabiana (między innymi baza terenów inwestycyjnych, którą zorganizował Fabian) oraz kilku nieźle działających publicznych systemów GIS. Celem tej prezentacji było podniesienie i wyrównanie poziomu wiedzy wśród “kadry managerskiej” na temat potencjalnych możliwości. Bez poszerzenia wiedzy o GIS, Magdzie, Karolinie i Johnowi trudno byłoby wdrażać procedury oparte o GIS. Obiecali sobie, że zrobią podobne warsztaty z całym zespołem.
  3. Kolejnym krokiem było zebranie pomysłów dotyczących tzw. produktów informacyjnych, czyli narzędzi, dzięki którym łatwiej osiągną swój cel. Tu Fabian pomagał najbardziej:
    1. Wspólna baza danych na temat głównych punktów zasilania, infrastruktury elektroenergetycznej, form ochrony przyrody i innych ograniczeń środowiskowych (tereny zalewowe, tereny górnicze itp). Wszyscy pracownicy powinni mieć łatwy dostęp do tych danych. Oszczędzi im to problemów z wielokrotnym poszukiwaniem tych samych danych
    2. Narzędzie do inwentaryzacji analizowanych terenów w celu akumulowania wiedzy na temat wykonanej pracy.
    3. Narzędzie współpracy on-line. Chodzi o łatwe wyszukiwanie odpowiednich terenów, prezentacja ich na spotkaniach oraz podczas pracy w terenie.
  4. Następnie przystąpiono do badania możliwości.

Fabian oczywiście zaproponował wykorzystanie GIS.Boxa, którego znał i lubił. Domyślał się, że wszystkie niezbędne produkty da się stworzyć w oparciu o standardowe narzędzia. Ale pojawiły się kontrpropozycje:

– A może skorzystamy z QGIS? – zaproponowała Karolina. Propozycja nie była zła: to darmowe oprogramowanie, połowa zespołu i tak z niego korzysta…, Fabian odpowiedział

– QGIS to dobra opcja. Wymieniłaś zalety, ma jednak sporo wad: to profesjonalne oprogramowanie: ludzie mogą się go bać używać: za dużo ikonek: boją się, że coś zepsują. Dodatkowo: mamy dużą rotacje, a szkolenia trwają i mogą być kosztowne, a my skorzystamy z 3% możliwości jakie daje QGIS.

– To może jakiś CRM? – zaproponował John. I tak chcemy zbierać informacje o właścicielach. Może uda się dostosować coś, co jest na rynku?

– Bez mapy nie damy rady. Nie tędy droga…

Warsztaty skończyły się późnym popołudniem. Po prezentacji i warsztatach każdy z nich miał po kilkadziesiąt nieprzeczytanych e-maili, więc stwierdzili, że spotkają się za dwa dni. Fabian miał cały dzień, żeby przemyśleć pomysły i skonfigurować GIS.Box.

Rozwiązanie, czyli co zrobił Fabian?

Fabian wiedział, że

1. Baza danych

Fabian wgrał do GIS.Box następujące dane:

  1. Główne Punkty Zasilania – plik shp, który za kilka tysięcy kupiła Karolina. Okazało się, że były to lokalizacje pobrane z OpenStreetMap z dodanymi kilkoma wartościowymi atrybutami (data ostatniej modernizacji, data planowanej modernizacji itp)
  2. Lokalizację linii najwyższego, wysokiego, średniego i niskiego napięcia. Pobrał te dane częściowo z OpenStreetMap, a częściowo z BDOT10K. Nic lepszego nie miał… Póki co musiało wystarczyć
  3. Wgrał warstwę z powiatami i gminami. Dodał kilka interesujących atrybutów (link do lokalnego geoportalu, BIP itp.) Atrybuty były puste, ale zachęci ludzi ze startupu do wypełniania tych danych. Na pewno się przydadzą.
  4. Dodał WMS z
    1. działkami z Krajowej Integracji Ewidencji Gruntów
    2. infrastrukturą podziemną z Krajowej Ewidencji Uzbrojenia Terenu
    3. planami z Krajowej Integracji MPZP
    4. Formami ochrony przyrody z GDOŚ
    5. Ortofotomapą z Geoportal.gov.pl

Do tych danych miał mieć dostęp każdy. Sporą kwestią okazała się aktualizacja tych danych. W późniejszym etapie okazało się, że to etat dla jednej osoby. Łukasz, człowiek z zespołu Magdy stał się administartorem danych z firmie i zamiast szukać terenów, regularnie szukał danych na stronach operatorów, pozyskiwał informacje o planowanych modernizacjach i budowach sieci energetycznych.

2. Inwentaryzacja działek

To było wyzwanie! Okazało się, że szukanie tych działek nie jest takie proste. W zależności od profilu działalności inwestora, okazało się, że każdy szuka czegoś innego:

  1. Jeden chce olbrzymie tereny (kompleksy działek ok 100 ha), które mogą być dość daleko od GPZ, bo przy takiej skali inwestycji doprowadzenie 25 km kabla nie stanowi problemu
  2. Drugi chce mniejszych działek, przy transformatorach
  3. Trzeci bierze wszystko jak leci byle było mało właścicieli, z którym trzeba się dogadać
  4. Czwarty skupuje wszystko jak leci bo chce stawiać elektrolizery i produkować zielony wodór. Jest niezależny od warunków przyłączenia do sieci, więc teren może być gdziekolwiek

Tu przydał się nowy moduł GIS.Box – Wyszukiwarka Terenów, oraz narzędzia takie jak Stwórz nowy obiekt z geometrią działki. Fabian przygotował źródła danych z odpowiednimi słowniami i wmyślił procedury, na bazie których zespoły miały:

  1. najpierw wyszukiwać tereny wyszukiwarką, następnie
  2. dokonywać analizy pod kątem kryteriów, których póki co nie można zautomatyzować (klasy gruntów, planowanie, własność)
  3. jeżeli jakaś działka,teren były perspektywiczne, to należało z niego “skleić kompleks” i opatrzyć dodatkowymi atrybutami.

Ten element był najbardziej zmienny i tu procedury często się zmieniały. Proces był doskonalony wraz ze wzrostem wiedzy i umiejętności zespołu.

 

3. Narzędzie do współpracy on-line

Tu było najprościej, bo w zasadzie nic nie trzeba było robić. GIS.Box wszystko miał. Comiesięczne spotkania na Teams z Johem były w zasadzie wirtualną wycieczką po Polsce, podczas której sprawdzano postępy w pozyskiwaniu dokumentacji i rozwiązywano bieżące problemy, szacowano ryzyka i podejmowano decyzje. Dzięki wykorzystaniu interaktywnej mapy wraz z pełnia informacji z inwentaryzacji oraz z kontekstem z danych publicznych, nie było pytań na które nie dało się się odpowiedzieć.

 

Wdrożenie

Ustalenie procedur i skonfigurowanie Systemu to jednak dopiero cześć sukcesu. Kluczowym elementem jest sprawienie, żeby wszyscy w zespole rozumieli działanie procedur i je respektowali. Jak to się odbyło w naszym startupie?

  1. Jako pierwsze było szkolenie z podstaw GIS (czym się różni wektor od WMS i o co chodzi z tymi układami współrzędnych) z dużymi elementami omawiania infrastruktury informacji przestrzennej w Polsce (czyli o co chodzi z tym, że geoportali jest tak dużo, a na części z nich dane pochodzą z innych źródeł). To był niezbędny krok, żeby wszyscy operowali tymi samymi pojęciami. Szkolenie zostało nagrane i umieszczone w firmowej bazie wiedzy w celu przypominania sobie co jakiś czas oraz w celu onboardingu nowych pracowników.
  2. Następnie odbyła się prezentacja GIS.Boxa jako narzędzia do wspólnej pracy. Tu trochę pomógł Fabian, który miał największą wiedzę techniczną. Na szkoleniu wszyscy dowiedzieli się, że mają dostęp do spójnej bazy danych oraz do wyszukiwarki. Bardzo dużą ulgą dla wszystkich był fakt, że nie muszą już szukać w wielu źródłach jednocześnie.
  3. Następnie zostały omówione i pierwszy raz przedyskutowane procedury związane z inwentaryzacją działek. Dyskusje były gorące. Dzięki wiedzy ze szkoleń, wszyscy wiedzieli, że część danych można analizować automatycznie, a część (tych z WMS) niestety nie… Umówiono się, że w początkowym okresie procedury będą weryfikowane raz w miesiącu w celu dojścia do optimum
  4. Później odbył się najtrudniejszy etap, czyli “okres babysittingu”. Pracownicy zaczęli działać, co chwilę zgłaszali problemy. Część była zadowolona, część była… mniej zadowolona, jednak stopniowo wszyscy zaczęli działać na GIS.Box.
  5. Comiesięczna weryfikacja procedur przynosiła ciekawe wnioski, na podstawie których lekko modyfikowano atrybuty lub wartości słowników. To był dobry czas.

 

Pozytywne zakończenie, czyli kolejna prezentacja półroczna

Po udanym wdrożeniu, Fabian rzadko kiedy interesował się startupem i OZE. W zasadzie bohatersko rozwiązywał inne problemy, przed którymi stanęła jego korporacja… Wszystkie bieżące zagadnienia były rozwiązywane przez Magdę i Karolinę wraz z Zespołem.

Bardzo szybko okazało się, że GIS.Box stał się podstawowym źródłem informacji, a zakładka z GIS.Boxem była stale otwarta nawet u Johna, który pokazywał specjalnie przygotowane dane na spotkaniach z inwestorami. Nie prosił nikogo o przygotowanie prezentacji, wydruków itp. Dobrze wiedział, że dane są zawsze aktualne i poprawne.

 


Szkolenia GIS i QGIS

Szkolenia podstawowe i dedykowane w formie zdalnej oraz stacjjonarnej

Zobacz ofertę szkoleń