Automatyczna dygitalizacja WMS? Tak!
Sztuczna inteligencja ma przynieść przełomy w wielu branżach. W GIS też. Ja jestem dość sceptyczny, szczególnie że wysyp narzędzi wspomaganych AI to po prostu integracje do API różnych czatów.
Z tym co widać na filmie, jest jednak inaczej. Narzędzie „Automatyczna dygitalizacja” w GIS. Box to gamechanger.
Jak to działa?
Wystarczy zaznaczyć obszar, kliknąć uruchom i po ok 30 sekundach (dla powierzchni 100 ha) dostajemy dane w wektorze, które można zachować lub pobrać. Póki co narzędzie działa na WMS z konturami klasyfikacyjnymi, ale pracujemy nad innymi danymi i poszerzamy możliwości.
Kto ma ochotę na testowanie?
🌏Użytkownicy QGIS!
Nowa wersja Wtyczki GIS Support już jest do pobrania!
A we wtyczce dwie zmiany:
✅ Baza WMS przeistoczyła się w Bazę WMS i WFS, dzięki czemu szybciej i sprawniej dodacie WFS z bazy do Waszego projektu (np. działki z powiatowych usług WFS)
✅ Pobieranie BDOT10k. Ja wiem, że jest już 2137 wtyczek, które to umożliwiają, ale wierzcie mi, że to dopiero wstęp do super fajnych narzędzi w niedalekiej przyszłości.
Dla tych co jeszcze nie wiedzą: Wtyczka GIS Support to bezpłatny dodatek do bezpłatnego oprogramowania QGIS. Celem wtyczki jest uczynienie QGISa tak użytecznym oprogramowaniem, jak tylko się da 🙂
Strona wtyczki (jeszcze nie zaktualizowana o informacje o nowych funkcjonalnościach) jest tu: https://gis-support.pl/wtyczka-gis-support/
Pobierajcie i korzystajcie!
Jako społeczeństwo uczymy się jeszcze bezpieczeństwa IT. Jest coraz lepiej, ale są dziury. Nie będę pisał truizmów o tym, że najsłabszym ogniwem jest człowiek.
👉 Ale co to ma do GIS?
Geoportal ma dwie świetne funkcje: „Szkicownik”, dzięki któremu można sobie „porysować po mapie” oraz „Link do kompozycji mapowej”, dzięki któremu można stworzyć link do mapy i wysłać go e-mailem.
👉 Super, gdzie problem?
To działa tak, że dane nt. kompozycji (zasięg mapy, włączone warstwy, narysowane obiekty) są zapisywane (pewnie jako XML/JSON) i wrzucane do bazy Geoportalu pod konkretnym ID. Ten ID to po prostu kolejny numer wpisu do bazy. Ten ID jest też oczywiście częścią składową „Linku do kompozycji mapowej”.
👉 OK, ale gdzie problem?
Problemem jest to, że są to kolejne numery (każdy kolejny link to po prostu kolejny numer ID). To jeszcze nie jest zbrodnia z zakresu security. Zbrodnią jest to, że są firmy, które w oparciu o te dwa narzędzia tworzą swój „wewnętrzny system GIS” (np. bazy danych analizowanych pod OZE)😳
Serio.
Wystarczy wpisać ID np. o 100 mniejsze niż numer wygenerowany przed chwilą, żeby przejrzeć czyjeś szkice (np. listę kilkuset działek z kontaktami do właścicieli – true story). Dodatkowo okazuje się, że wiedza o tym, że ten „Link do kompozycji mapowej” jest de facto publiczny nie jest oczywista. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę 😳
👉Jakie jest zagrożenie?
GISowcu! Menadżerze! Jeżeli wiesz, że w Twojej firmie pracownicy wymieniają się linkami do geoportalu i tam tworzą sobie „bazy danych”, to wiedz również, że z pewnością istnieją scrapery, które te dane zbierają i analizują. Równie dobrze możecie opublikować swój CRM na Instagramie.
Bez jaj. Na pewno żadna firma tak nie robi…
Otóż robi.
👉 Co robić? Jak żyć?
Napiszę do GUGiK, żeby rozważyli przejście z numerycznych ID na np 40 znakowe ciągi alfanumeryczne, co utrudni bezkarne scrapowanie. Ale to półśrodek. Dane już wprowadzone tam zostaną.
No i dodam oczywiście, że najlepszym rozwiązaniem będzie wdrożenie sensownego systemu GIS. Na przykład GIS.Box, który możesz zainstalować w swojej infrastrukturze i prowadzić firmową bazę danych prosto, bezpiecznie i przyjemnie.
Szanowni Państwo!
Zapraszamy wszystkich na III Spotkanie Użytkowników QGIS, które odbędzie się w Poznaniu w dniach 25-26.06.2024.
Będzie to okazja do poznania się, zaprezentowania swoich rozwiązań w oparciu o QGIS, a także poszerzenia swojej wiedzy na licznych warsztatach.
Strona główna wydarzenia dostępna jest pod linkiem: III Spotkanie Użytkowników QGIS
GIS Support jest Partnerem Strategicznym wydarzenia. O wszelkich nowościach będziemy informowali na blogu oraz na profilu Linkedin
Do zobaczenia.
Przeważnie w firmach, które wykorzystują GIS istnieje taka postać jak „GISowiec”, czyli specjalista/technik/inżynier, który najlepiej zna się na danych przestrzennych i do którego spływają wszelkie zadania związane z:
Wszelkie, nawet najprostsze procesy w firmie, muszą w jakiś sposób zahaczyć o „GISowca”, który produkuje setki mapek, fruwających po firmie w postaci e-maili, albo prezentacji. Z punktu widzenia organizacji ma to wiele minusów:
Podczas analiz przed naszymi wdrożeniami proponujemy, żeby „GISowiec” stał się „Administratorem GIS.Box”. Co to oznacza w praktyce?
Po wdrożeniu GIS.Box, do głównych zadań Administratora GIS.Box należy czuwanie nad poprawnością działania Systemu (aktualność danych, archiwizowanie pracy zgodnie z procedurami). Zamiast wykonywać powtarzalne i nużące czynności, zyskuje on niedostępne wcześniej możliwości:
„GISowiec” może skupić się na rozwiązywaniu problemów trudnych i beznadziejnych 🙂
Dzięki tej zmianie, firma zyskuje kolosalną oszczędność czasu. Szkolenie z obsługi GIS.Box przez Użytkownika trwa ok 2h (użytkownik nie musi nic wiedzieć o układach współrzędnych, formatach danych, źródła danych itp, itd). W przypadku wątpliwości może zwrócić się do Administratora. Na czym oszczędzany jest czas?:
Dodatkowo
W wielu firmach istnieje problem w temacie „dostępu i obiegu danych”. W każdej branży wygląda to nieco inaczej, ale zawsze występuje Czterech Jeźdźców Apokalipsy:
Oczywiście nie dotyczy to tylko danych przestrzennych:
W firmach, których praca z mapami jest istotna (lub mówiąc inaczej: procesy w firmie wymagają wiedzy wynikającej z dostępu do map/danych przestrzennych):
również potrzebny jest system, który pozwoli menadżerom zorganizować prawidłowe procesy związane z dostępem do danych. System GIS.
Czy wystarczy sam QGIS?
Nie. Bo QGIS to odpowiednik Excela z poprzednich przykładów?
Czy wystarczy dostęp do geoportali publicznych?
Nie. Bo to odpowiedniki statycznych raportów z poprzednich przykładów.
Tak procesy wymagające dostępu do wiedzy wynikających z danych przestrzennych powinny być budowane o Systemy klasy GIS:
I tu właśnie pojawia się GIS.Box. Jest to System, który pozwala na budowanie tych procesów, których w oparciu o QGIS i geoportale nie da się zaprojektować.
Mamy to doskonale przećwiczone np. na bankach ziemi (czytaj więcej) , do których inne osoby dodają dane, inne oceniają, inne podejmują decyzje. Na każdym z tych etapów pojawiają się powiadomienia i raporty. Finalnie z wykorzystaniem narzędzia typu GIS.Box możemy modelować procesy, w których wiele (często nie znających się) osób może pracować na tym samym zestawie danych.
Samo oprogramowanie nie rozwiąże żadnego problemu.
Prawdziwa wartość pojawia się w momencie, kiedy połączy się ludzi, dane i wiedzę w procesy, które są wspierane oprogramowaniem.
I to właśnie nazywamy wdrożeniem.
Firma, w której ok 20 osób analizowało lokalizację pod inwestycje. Wszyscy pracowali w QGIS, mocno wykorzystując Wtyczkę GIS Support. Proces wyglądał następująco:
To wszystko trwało wieki. Wąskim gardłem były osoby odpowiedzialne za ocenę, ponieważ zadawały sporo dodatkowych pytań (a sprawdź jeszcze tereny zalewowe, a czy działka obok jest do kupienia, itd.). Wtedy proces zaczynał się na nowo…
…odwzorowała swój obecny schemat działania. Każdy miał swoją warstwę i zamiast generować PDF w QGIS, robili to w GIS.Box. Mały profit.
W ramach „misji ratunkowej”, przyjrzeliśmy się jak firma działa. Zmapowaliśmy ten proces i wprowadziliśmy poprawki:
Cały proces trwał równo 56h (informacja z faktury)
Już w trakcie tego wdrożenia, sami uczestnicy tego procesu zaczęli zauważać kolejne, które można usprawnić z wykorzystaniem GIS.Box. Będą realizowane samodzielnie, bądź razem z GIS Support. Zobaczymy!
Emocje związane z wyborami nie opadają, bo wedle niektórych „wszystko jest jeszcze możliwe”, ale już można zająć się mapami.
Możemy cofnąć się w czasie do 2001 roku, do wyborów w których triumfował SLD zdobywając 216 mandatów. Co tu dużo mówić: Tu też #widaćzabory. To na nawet 3, bo wyraźnie odcina się prawicowa Galicja.
Mapy pochodzą z Atlasu Rzeczpospolitej Polskiej. To taki Geoportal.gov.pl i portal.geo.stat.gov.pl w wersji offline, przedinternetowej.
Link do zdjęcia w wyższej jakości (kliknij prawym i otwórz w nowej karcie, żeby zobaczyć pełną jakość)
Link do zdjęcia w wyższej jakości (kliknij prawym i otwórz w nowej karcie, żeby zobaczyć pełną jakość)
GIS.Box oszczędza czas. A – jak wiadomo – czas to pieniądz.
Ile u Was w firmie trwa zrobienie podstawowego raportu nt. lokalizacji (punktu usługowego, działki ewidencyjnej) i ile osób, z jakimi umiejętnościami musi być w ten proces zaangażowanych?
Weźmy bardzo prosty przykład:
potrzebuję informacji o odległości od najbliższego głównego punktu zasilania, nazwy tego punktu oraz odległości od najbliższego parku narodowego wraz z nazwą dla wybranych kilku działek ewidencyjnych.
W GIS.Box to kilka sekund i wykona to każdy – nawet jeśli wcześniej nie słyszał o GIS, to 30 minut szkolenia wystarczy, żeby uzyskiwać podstawowe informacje.
Co widzimy na filmie?
Dane z ksiąg wieczystych w Polsce są publicznie dostępne. Każdy, w dowolnej chwili, nie ruszając się z fotela, może sprawdzić kto jest właścicielem każdej działki*
*nielegalnie, płacąc przestępcom.
Ten temat to czarna dziura polskiej cyfryzacji
Ale od początku.
Polska jest czołowym krajem w Europie w temacie cyfryzacji usług publicznych. I bardzo dobrze. Ma to oczywiście swoje blaski (uwielbiam załatwiać sprawy przez e-puap), ale oczywiście też cienie (a to minister ma dostęp do recept, a to error 500 po wejściu na jakąś stronę w domenie gov.pl, a to w ubiegłym tygodniu musiałem jechać do skarbówki z załącznikiem, bo dokument można złożyć on line, ale bez załączników….). Ot, choroby wieku dziecięcego.
Natomiast sprawa z księgami wieczystymi to dramat z przestępcami w tle.
O co chodzi?
Temat dostępu do informacji o władaniu działkami ewidencyjnymi wszędzie jest delikatny. No bo jak to? KAŻDY może sprawdzić jaki mam majątek? No tak: w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Czechach, Estonii, Słowenii i pewnie kilku innych krajach sprawę rozwiązano prosto: upubliniono te informacje. I co? Krowy dalej dają mleko, kury się niosą, a dodatkowo:
– projektowanie infrastruktury (od zwykłych linii światłowodowych, po Koleje Dużych Prędkości ) jest tańsze i obarczone mniejszym błędem.
– dziesiątki procedur administracyjnych jest szybszych
– globalne oszczędności dla gospodarki są ewidentne
A u nas?
U nas w zasadzie działa to tak samo, z tym, że za informację o numerze KW „wszyscy” płacą przestępcom.
Jak to działa?
Chcąc poznać właściciela wybranej działki:
1) Na geoportal.gov.pl sprawdzamy numer/identyfikator działki.
2) idziemy na „seszelski portal”, płacimy kilkanaście złotych złodziejom, poznajemy numer KW.
3) znów oficjalnie idziemy na ekw.ms.gov.pl i pobieramy całą KW.
Gotowe. Profit. Dla przestępców.
Ale zaraz zaraz. Skąd na Seszelach znają wszystkie numery ksiąg wieczystych? Odpowiem klasykiem: nie wiem, choć się domyślam.
To jeden z cieni cyfryzacji: dane wyciekają (lub pewniej: „są wyciekane”).
Ale, ale! Tak nie można! Na pewno nasze państwo coś z tym robi!
Tak robi. Kilka lat temu Główny Geodeta Kraju Waldemar Izdebski, za „panowania” którego Główny Urząd Geodezji i Kartografii mnóstwo danych uwolnił (geometrie działek z EGiB, ortofotomapy, BDOT10k, PRG i wiele innych), opublikował numery KW na geoportal.gov.pl. I co? I już nie jest Głównym Geodetą Kraju.
Dane z Geoportalu zniknęły, a na Seszele nadal płyną pieniądze. Temat batalii GUGiK z PUODO jest dobrze opisany na blogu Waldemara Izdebskiego… Każdy może wyrobić sobie opinię.
Dlaczego o tym piszę?
Bo ostatnio temat został podjęty przez serwis prawo.pl a zanim inne portale branżowe.
Czy liczę, że coś się zmieni?
No zobaczymy…
Na obrazku: miejsce, na numer księgi w usługach geoportal.gov.pl nadal jest…